Masz wszystko i nudzisz się na śmierć

Czarno-biała nocna kuchnia w apartamencie: marmurowa wyspa, karafka i kieliszek wina, telefon ekranem w dół, złożona serwetka, bransoletka, para nad zmywarką, światła miasta za oknem.
<!– wp:heading {"textAlign":"center","level":3}

I.

Wtorek, dwudziesta trzecia z minutami. Zmywarka kończy cykl i wypuszcza parę, jakby to ona była zmęczona. Stoisz przy wyspie z kamienia, który wybierałaś przez trzy tygodnie, i przesuwasz palcem po jego chłodzie. Nikt cię o nic nie prosi. Nikt niczego od ciebie nie chce. Wszystko działa.

To najcichszy dźwięk, jaki znam: dom, w którym wszystko działa.

<!– wp:heading {"textAlign":"center","level":3}

II.

Nuda kobiety, która ma wszystko, nie ziewa. Ona się układa. Wprasowuje się w zakładki obrusa, w kolejność kremów na półce, w uśmiech, który podajesz gościom razem z drugim kieliszkiem. Pachnie świeżo rozpakowaną pościelą, tą drogą, egipską, w której śpi się jak w hotelu. Czyli wygodnie. Czyli obco.

Nie mówisz o niej nikomu, bo wiesz, co usłyszysz: „Ty?”. Jedno słowo, a w nim cały wyrok. Nie wolno ci. Nie masz prawa dusić się w przestrzeni z oknami od podłogi do sufitu.

<!– wp:heading {"textAlign":"center","level":3}

III.

Więc nazywasz to inaczej. Zmęczeniem. Hormonami. Jesienią. Potrzebą remontu łazienki. Wymieniasz zasłony, bo ktoś musi zapłacić za to, że nic się nie dzieje, a zasłony nie protestują.

Znam ten ruch. Znudzona kobieta rzadko szuka mocnych wrażeń. Szuka nowych przedmiotów, do których przelewa niepokój jak wino do karafki. Żeby odetchnął. Żeby nie było widać osadu.

<!– wp:heading {"textAlign":"center","level":3}

IV.

W złotej klatce najgorsze nie są pręty. Pręty są piękne, wypolerowane, czasem nawet je kochasz. Najgorsze jest to, że drzwiczki nigdy nie były zamknięte.

Nikt cię tu nie trzyma. To zdanie boli bardziej niż każde inne, więc przeczytaj je jeszcze raz, powoli, tak jak się wodzi językiem po pękniętym zębie.

Nikt cię tu nie trzyma.

<!– wp:heading {"textAlign":"center","level":3}

V.

Zostajesz, bo wygoda ma ciepłą dłoń. Bo on cię utrzymuje dobrze, rzetelnie, bez zarzutu, i nie ma w tym nic, o co można by go oskarżyć. Nuda nie zostawia siniaków. Nie ma czego pokazać przyjaciółce przy kawie.

Jest tylko ta chwila wieczorem, kiedy siedzicie obok siebie na kanapie za dwadzieścia tysięcy. Każde z was ogląda co innego, na innym ekranie. Między wami leży poduszka jak granica państwa: wszyscy ją uznali i nikt nie pamięta, kto ją wytyczył.

<!– wp:heading {"textAlign":"center","level":3}

VI.

Mówisz, że już niczego nie pragniesz. Kłamiesz pięknie, prawie przekonująco.

Pragniesz. Tylko twoje pragnienie nauczyło się mieszkać w małych pomieszczeniach. W gorącej kąpieli o północy, kiedy dom śpi. W perfumach, których przy nim nie używasz. W dłuższej drodze z pracy, z wyłączonym radiem, byle przez dwadzieścia minut nikt nie wiedział, gdzie jesteś.

Te dwadzieścia minut to jedyne miejsce w twoim życiu, za które nikt nie zapłacił.

<!– wp:heading {"textAlign":"center","level":3}

VII.

U mnie nuda nie ma wstępu. Nie dlatego, że przy mnie dzieje się więcej, tylko dlatego, że przy mnie nie trzeba udawać, że wystarcza. Cisza u mnie nie jest pustką do zapełnienia. To przestrzeń, w której słychać, czego naprawdę chcesz. Ludzie boją się takiej ciszy bardziej niż hałasu.

Ty też się boisz. Słyszę to po tym, jak szybko odkładasz telefon, kiedy ktoś wchodzi do pokoju.

<!– wp:heading {"textAlign":"center","level":3}

VIII.

Nie powiem ci, co masz zrobić. Nie jestem twoim terapeutą, a rady to tani towar dla kobiet, które chcą, żeby ktoś zdecydował za nie, a potem był winny.

Powiem tylko to, co i tak wiesz, kiedy gasisz ostatnią lampę i dom robi się wielki jak katedra po nabożeństwie.

Nie nudzisz się dlatego, że masz za dużo.

Nudzisz się, bo wszystko, co masz, wybrano po to, żebyś nie musiała wybierać siebie.

<!– wp:heading {"textAlign":"center","level":3}

IX.

Za tydzień o kimś, kto wciąż śpi obok, a ty już nosisz po nim żałobę.

Dziś tylko jedno pytanie, na które nie musisz odpowiadać na głos: kiedy ostatnio zrobiłaś coś, czego nie dało się kupić?

Jeśli ten tekst został w tobie dłużej niż herbata w kubku, zostaw ślad. Postaw mi kawę.


Skomentuj